Efisezet jest rozmyty, rozmyty oijoj
Efieszet aha aha rozmyty, rozmyty,
Jest rozmyty o la la la laj
Jestem rozmyty aha, aha, aha dzisiaj jestem rozmyty aha
Rozmyty chodzę niewyraźnie po omacku
Nasłuchując trzasku z...
A za wysoko? aha! Za wysoko
Łapiesz mnie za rękę, łapiesz mnie za dłoń
Głaszczesz po główce, masujesz skroń
Patrzysz mi w oczy, stawiasz na stole
Stawiasz wysoko, stojąc na dole
Mówisz...
F.I.S.Z.
Zaszedłeś...
Aha... Fisz z... aha... la la la laj
Aha... jeszcze raz....
A dziki tłum przelewa się po ulicach, chodzą jakby zaczarowani.
Ja gubię się jak zwykle, miasto dla mnie labirynt, w którym wyjścia nie ma
Betonowa dżungla, co...
A patrzysz na mnie krzywo
Jestem znużony
Siedzę tutaj minut parę
Cały nieogolony
Nieco znużony
Zanurzony w tym
Co dawno mnie przerosło
Mówisz lecz twoje słowa
Nie trafiają do mnie
Słyszę lecz nie...
Na Dworzec Centralny
Centralnie ulokowany
Pada deszcz, wieje wiatr
Wieje się jak piany
A nic nie daje
Nie daje satysfakcji
Nie mam dokąd pójść
I nie mam gdzie się schować
To zaś pieśń o żałosnej...
Zaraz wracam, za minut kilkanaście,
Rozkładam swoje ciało na podłodze
Leżę w bezruchu minut piętnaście
Wypłukuję wodą, przywracam równowagę soczystymi owocami
Rozkładam swoje łapy, nogami przylegam do ziemi...
Aha! F.I.S.Z. Jeszcze raz
30 centymetrów ponad chodnikami
Aha! F.I.S.Z. Jeszcze raz na 2 0 0 1
1 rok - właśnie tak
F.I.S.Z. Aha!
F.I.S.Z. Na raz, raz i DJ M.A.D.
Jeszcze raz, raz
30 centymetrów ponad chodnikami
Nadciąga F.I.S.Z. Z siłą jak dynamit
30 centymetrów ponad chodnikami
Nadciąga F.I.S.Z. Z siłą jak dynamit
Jak dynamit
Panowie, panie ten człowiek nazywa się F.I.S.Z.
Tak jak Paktofonika nadciąga kilkadziesiąt centymentrów nad chodnikiem
Nadciąga jak huragan
I chodzi nad, nad całym tym śmietnikiem
Chodzę jak mówię
Mówię jak chodzę
Lekko, płynnie, unosząc się
By nie zawadzić nogą lewą, prawą
Poruszam się 30 centymetrów nad
Więc patrzę na was z góry
Proszę śmiało
Bijcie brawo
Patrzę z góry
Na świat, który pędzi bez oglądania się za siebie
A ja lekko, powoli - jak ślimak
Nogi mam tak, a głowę gdzieś wysoko w niebie
Bo oni chodzą tak ciężko
Zmiażdżeni problemami
Ja lekko, w poprzek
Wszystkim wbrew tym co gadają bzdury
Za plecami
Poruszam się razem z madem 30 centymetrów nad chodnikami
30 centymetrów nad chodnikami
30 centymetrów ponad chodnikami
Nadciąga F.I.S.Z. Z siłą jak dynamit
30 centymetrów ponad chodnikami
Nadciąga F.I.S.Z. Z siłą jak dynamit
Jak dynamit
Nadciągam
Zrobić mi miejsce prosze
Słyszę jak pieprzą głupoty
Chwytają się za jakieś marne ploty
Ja jestem 30 centymetrów ponad tym wszystkim
30 centymetrów z dala od durnoty i ciemnoty
Kapią z czoła
Pierwsze poty
Pierwsze dźwięki
Pierwsze słowa kapią z mojej szczęki
Patrzą na mnie z pod łba
Nie rozumiejąc ani słowa
Więc nie dla was, nie do was ma trafić moja mowa
Ja ciągle trzymam się ponad całym tym bagnem
Na 30 centymetrów wysokości
Trzymając się z dala, z dala od słów zazdrości
Niosąc treśc pełną metafizyki i miłości
Bo jestem tutaj
A ty kim jesteś by oceniać mnie???
Ja mam czyste ręce
Nie oceniam
Nie zmieniam zdania co minutę
Jestem tym, kim byłem
Mądrzejszy o rok
O krok wyżej, śmiało
Stawiam kroki moim dużym czarnym butem
Moim dużym czarnym butem
30 centymetrów ponad chodnikami
Nadciąga F.I.S.Z. Z siłą jak dynamit
30 centymetrów ponad chodnikami
Nadciąga F.I.S.Z. Z siłą jak dynamit
Jak dynamit
Nadciągam ponad miastem
Miejskim brudem
Ponad chwastem
Ponad tym co utrudniało się rozwijać
Stąpam moim wielkim czarnym butem
Nie trzeba mnie omijać z daleka
30 centymetrów ponad chodnikiem
Moje buty - prowadzą mnie przed siebie
Ide śmiało
Nie powstrzymasz mnie
Nie zerkam za siebie
A ty kim jesteś by oceniać mnie?
Wozisz, wozisz się szeroko
Marszcząc nieprzyjaźnie czoło
Mróżąc nieprzyjaźnie oko
Jestem jednak o 30 centymetrów za wysoko
Za wysoko
A ty kim jesteś by oceniać mnie???
F.I.S.Z.
Ja mam dosyć
Już nie chce więcej
Ty wypuszczasz dym z papierosa a ja rozkładam bezlitośnie ręce
Mam ranę na wylot
Na wylot ranę mam
Ktoś chwyta mnie za ramie marszczę czoło idę dalej sam
Trzymam kurczowo...
Masuj moją ciężką głowę
Masuj proszę mój wielki napuchnięty łeb
Ja rozpłynę się tutaj na kanapie
Jestem lepki jak na muchy lep
Więc kleję się do Ciebie, wystarczy wino, chleb
Proszę podaj wodę, wodę czystą jak...
Na wylot, Zaraz wracam, 23:32, S.O.S., ...
zobacz piosenki
23:32, Za wysoko, ...
zobacz piosenki
Na wylot, Za wysoko, Rozmyty, Deszcz, S.O.S., ...
zobacz piosenki